Heej Wam ! ;)
Notkę miałam dodać już wczoraj, ale nie spodziewałam się, że spotkanie z paroma osobami z mojej klasy bedzie aż takie fajne. Wróciłam do domu po 21, więc nie miałam już siły na dodanie tutaj notki.
Jak było?
Było niesamowicie. Choć z mojej klasy było tylko 8 osób a 3 były spoza klasy było naprawdę zajebiście. Na początku graliśmy w kręgle po 6 osób na 2 tory. Po godzinie została nas już tylko siódemka, więc postanowiliśmy wykupić jeszcze tor na godzinkę. I wtedy praktycznie zaczęła się rozruba w pełnym tego słowa znaczeniu.
Jedna laska tak zaangażowała się w grę, że przypadkowo upuściła kulę biorąc rozmach. W skutek czego kula zamiast w stronę kręgli poleciała w stronę stolików. Wszyscy zwijaliśmy się ze śmiechu tym bardziej, że narobiła dużo huku. Wszyscy ludzie mieli miny, choćby właśnie rozpoczął się jakiś atak bomowy czy coś takiego. A TO TYLKO MY ^,^
Sama zaliczyłam niezłą wtopę. Więc tak.. Jak graliśmy już 2 godzinę do kręgielni weszli tacy starsi ludzie, gdzieś około 45 lat. Na ekranie wyświetliło się coś w stylu : Sołtys, Sołtysowa, Gabi, Janek, Dorota itp. itd. To już dało nam niezły powód do śmiechu a to co działo się potem przeszło najśmielsze oczekiwania. Jeden koleś próbował być profesjonalny i walnął nogą o to do kul. Śmialiśmy się z tego cały czas. Później koleś zbił 10 kręgli naraz i był pewny, że ma jeszcze 1 rzut. No ale tak nie było i rzucił za jedną babke, która się na niego wydarła na całą kręgielnie. Oj co tam sie działo :D
A co do tej mojej wpadki, to było to tak. Po jednej akcji tych ludzi z toru obok byłam tak roześmiana, że ledwo stałam na nogach. Właśnie nadeszła moja kolej, więc wzięłam kule i przymierzyłam. Niestety zaczęłam znów się śmiać i kula poleciała w górę i prawie wpadła na tor od tamtych ludzi. Więc było bardzo śmiechowo.
Jak już się skończyło granie w kręgle postanowiliśmy w 5 pójść na spacer. W związku z tym, że kolega mieszkał w okolicy poszliśmy do lasu. :D Opowiadaliśmy straszne historie, straszyliśmy siebie nawzajem i nagrywaliśmy filmiki. Było po prostu świetnie. :D
I to by było na tyle. Nie spodziewałam się, że będzie tak fajnie. Wcale nie żałuję, że poszłam. ;)
Jutro powinna pojawić się notka o samookaleczaniu. Zapraszam ^,^
świetna notka xx czekam na kolejną.
OdpowiedzUsuńZazdroszczę ci tego wypadu na kręgle... Tez bym chętnie poszła, ale w moim mieście nie ma kręgielni. A szkoda, bo na pewno przyciągnęłaby mnóstwo ludzi.
OdpowiedzUsuńCzekam na notkę o samookaleczeniu, na pewno przeczytam :)
ciekawa notka :D czekam na następną :D
OdpowiedzUsuń